Albo dwadzieścia. W ogóle nie wyobrażała sobie zarzucenia

również: działali w południowym Chihuahua i Coahuila. Mieli

an43
czasu chciała czuć Diaza w sobie. Chciała raz jeszcze poczuć to, co
nią kolana, ale ojciec postawił ją na nogi. - Nie bij mnie! Znowu dostała pasem. Poczuła potworny ból. - Tatusiu, nie! - Szlochała i błagała, ale nie chciał jej puścić. - Nareszcie oberwiesz! Podniósł prawą rękę, ale zamarła w powietrzu, bo otworzyły się szklane drzwi. Jego dłoń głucho uderzyła o ścianę. Do domu wpadła Lily z wiadrem fasoli z ogrodu w jednej ręce i nożem rzeźniczym w drugiej. Była wściekła. Ciemne oczy błyszczały ze złości. - Puść ją. - Lily ledwie poruszyła wargami. Nozdrza drżały jej od tłumionej furii. Isaac prychnął. - Nie będziesz mi grozić, Indianko. - Puść ją. - Lily zacisnęła usta. Wpatrywała się w niego z taką nienawiścią, że Sunny była przerażona zachowaniem obojga rodziców, chociaż to ojciec cały czas trzymał ją tak mocno, że ledwie mogła oddychać. - Ona mnie nie słucha. Uczę ją posłuszeństwa. - A ja cię tak nauczę, że już nigdy nie zrobisz jej krzywdy. Roześmiał się, ale nieco rozluźnił uścisk. Sunny odwróciła się. Mogła swobodnie poruszać nogami. Wywinęła się ojcu z rąk, ale poślizgnęła się i upadła twarzą na lepką podłogę. Isaac wyładował złość na żonie. - Zapłacisz mi za to, Indianko. - To, jak mnie traktujesz nie ma nic wspólnego z nią. - Wiadro wyślizgnęło się Lily z rąk. Długa błękitna fasola rozsypała się po brudnej podłodze. Ciemne palce matki ściskały nóż. - Zabiję cię. - Usta ojca wykrzywiły się w złowieszczym uśmiechu. - I co ona wtedy zrobi, co? - Wskazał kciukiem na córkę. - Będzie musiała zająć się tym, co ty, prawda? Odwalać brudną robotę. Ja się ożenię z miłą białą kobietą. Młodą, która będzie robić to, co jej każę i urodzi mi synów, a twój dzieciak będzie naszym małym niewolnikiem. Lily chwyciła nóż obiema rękami, zaciskając długie palce na kościanej rękojeści. Patrzyła na niego zimnym wzrokiem. Zaczęła powtarzać indiańskie słowa, których Sunny nie rozumiała. Z twarzy Isaaka zniknął głupkowaty uśmiech. Cofnął się o krok i upuścił pasek. Sprzączka uderzyła o podłogę. Dziwna litania trwała. Sunny wyciągnęła rękę i podniosła wstrętny stary pasek. - Nie rzucaj na mnie swoich indiańskich przekleństw - wymamrotał Isaac, odsuwając się od żony. Potknął się o krzesło. Słowa płynęły dalej. Były ciche i łagodne. Toczyły się jak głaz ze wzgórza. - Na miłość boską! Kobieto, co ty mi robisz? Isaakiem szarpnęło do tyłu, jakby pchnęła go niewidzialna siła. Zachwiał się na nogach. Jęknął przeraźliwie i złapał się za klatkę piersiową. - O Boże - wyszeptał. - Słodki Jezu, ona zwariowała. Ratuj mnie. - Kolana ugięły się pod nim i upadł na zalaną mlekiem podłogę. Miał siną twarz. Trzymał się za serce. - Zadzwoń po pogotowie! - wystękał, ale Lily, nie przerywając litanii, cofnęła się o krok. Bosymi stopami rozdeptała fasolę. Trzymała w górze nóż i zawodziła rytmicznie. - Sunny, pomóż mi! - krzyknął Isaac. - Cholera, pomóż mi! Nie mogła tak stać i patrzeć jak ojciec umiera. Podbiegła do telefonu i wykręciła numer. - Mój tatuś umiera - krzyknęła do słuchawki. - Proszę! Pomóżcie nam! - szlochała tak, że ledwie można było ją zrozumieć. - Mój tatuś umiera! Lily nie zrobiła nic, żeby ją powstrzymać, ale też nie pomogła jej. Przyglądała się walczącemu o życie mężowi. - Przeklęłaś mnie! Gdy przyjechała czerwona karetka na sygnale z ochotnikami ze straży pożarnej, Isaac już nie żył. Reanimacja nic nie pomogła. - Miał słabe serce - powiedziała spokojnie Lily, nawet nie udając żalu. Mocno przytulała Sunny. - Ale dzisiaj bardzo się zdenerwował. Stracił krowę i cielaka. Wrócił do domu i wściekł się na Sunny, bo rozlała mleko. Byłam w ogrodzie i zbierałam fasolę, kiedy dostał ataku. Zadzwoniłyśmy natychmiast po pogotowie. Nie dało się go uratować. - Tak było? - spytał Sunny wysoki, szczupły mężczyzna, który palił papierosa. Zapłakana dziewczynka pokiwała głową, choć wiedziała, że to kłamstwo. Myślała, że za karę padnie trupem albo Bóg uczyni ją niemową. Skłamała, bo inaczej matka poszłaby do więzienia, a ona zostałaby sama. Lily nie zmieniła swojej wersji. Trzy dni później Isaac Roshak został pochowany w grobowcu rodzinnym. Sunny nigdy nie zapomniała, Jaką moc miała jej matka. Od tego czasu z szacunkiem traktowała fiolki z proszkiem w szafce matki, swoje wizje i indiańsko-cygańskie pochodzenie. Nie miała wątpliwości, że to matka zabiła ojca. Tak, jakby wbiła magiczny nóż w jego serce.
przestanie pajacować i dojrzeje do zaproszenia mnie na randkę, już ja
drzwi, przytrzymał je własnym ciałem i zajął się wewnętrznymi,
ale na powrót do domu powinny wystarczyć. Kiedy była gotowa,
państwa syn był wtedy w szkole - zmieniła ton na jeszcze
best for usa clients online 500 loan online loan from real company Mężczyzna zatrzymał się, ale nurt potoku niosący Millę ani
Diaz wrzucił bagaże na tył samochodu, po czym otworzył drzwi.
Poprowadziła ich do małego zagraconego gabinetu i zamknęła
wierząc wbrew rozsądkowi. - Jaki prawnik zajmował się adopcjami?
jej niebieskich oczach tańczyły figlarne chochliki,
Nie ruszamy się, jeśli przyjedzie więcej niż dwóch, mówiła
określała grupę krwi Milli przed urodzeniem Justina.
Ile wynoszą okresy wypowiedzenia umowy o pracę

– Więc kto?

100
@(nie wiem na 100% czy tekst nie jest pomieszany stronami??-przy czytaniu się wyjaśni)
Na pewno nic dobrego, tyle O1ivia już wiedziała.
włamał i wszystko wyniósł, więc zajrzała.
Teraz może już być w Tijuanie albo jeszcze dalej za meksykańską granicą. Przecież to
stawka minimalna 2021 – Co ty wyprawiasz, do cholery? – huknął Montoya i mało brakowało, a Bentz znowu
zobaczy to Brinkman. – Zerknął na kopertę. – Pewnie nic takiego.
Poczuł przejmujący ból w nodze – przypomnienie, że nadal nie jest w stu procentach
– Bzdury!
buty, zawiązany po mistrzowsku jedwabny krawat.
zdalna szkoła – Wieczorem? Zawahała się.
I wrócić tak samo.
przyjaciół, że na pewno do niej zajrzą.
– Corrine? – powtórzyła Martinez, patrząc na niego, jakby zwariował. – Przecież to...
– Więc dlaczego dzwonisz? Chyba nie po to, żeby mi życzyć przyjemnego pobytu.
podcasty

©2019 www.do-okolo.wielun.pl - Split Template by One Page Love